wtorek, 16 sierpnia 2016

Aplikacja Au Pair Care cz.1

Cześć misiaczki :*
Czy tylko ja zawsze mam problemy jak zacząć te całe moje wywody? Bo ranyyy...wpatruje się w tą migającą kreskę i przysięgam, że zaraz mnie szlag trafi. Najchętniej to bym zaczęła pisać od połowy zdania i tak zrobię o i tak po tytule wiadomo o czym tu będzie pisane. Wszyscy ogólnie mówili czy na jakiś blogach/forach/grupach o całej tej aplikacji i ile to jest tego do załatwiania, biegania, ale tak naprawdę nikt sobie nie zdaje z tego wcześniej sprawy.
Na wstępie informuje, że nie ma żadnego listu teraz, przynajmniej nie w APC, tylko parę pytań odnośnie rodziny, zainteresowań, jazdy samochodem, co będziesz robić po programie, co będziesz robić z dziećmi i dlaczego będziesz dobrą/idealna Au Pair. Całe to pisanie i uzupełnianie informacji zajęło mi z 30 minut, a byłam przygotowana na siedzenie przez komputerem z dobre 3h :)
Referencje - wszystko uzupełniacie sami a potem tylko rodzice dzieciaków, którymi się opiekowaliście muszą potwierdzić te wszystkie informacje i dodatkowo powiedzieć ile was znają, ocenić w skali od 1-5 i zaznaczyć w tabelce jacy jesteście. Wszystko oczywiście po angielsku, więc jeśli te osoby nie znają angielskiego ( jak było u mnie) musicie im pomóc w tłumaczeniu i wypełnianiu.
Zdjęcie - musicie mieć minimum 10. W tym zdjęcia z dzieciakami, z przyjaciółmi, rodziną i jak robicie rzeczy, które lubicie. Oczywiście na każdym zdjęciu musicie być obecni.
 Tu jest kilka zdjęć jakie do tej pory tam dołączyłam :)
PS 1. Post podzielony na 2 części ze względu an to, że tylko tyle udało mi się zrobić :) Dajcie znać w komentarzach czy chcecie przeczytać jak odpowiadałam na pytania w aplikacji
PS 2. Za równe 7 dni mam Interviem w Krakowie, więc trzymajcie kciuki :)






czwartek, 4 sierpnia 2016

Umowa z agencją i reakcja taty

Hej kochani :*
Na początku już pojawiły się u mnie schody z rejestracją. Tak na dobry początek, bo czemu nie haha xD Ale już przechodzę do tego. Więc ok, zarejestrowałam się i czekam 1h, 2h,3h...NIC..4h,5h..to ja się już martwię kurde dlaczego oni nie dzwonią, przecież do inni już po 5 minutach mieli załatwione to wszystko. Ja już obsrana, że co się dzieje, więc dzwonie. Odbiera przemiła Pani, która mówi, że na ogól to oni dzwonią pierwsi, ale skoro już zadzwoniłam to może przeprowadzić rozmowę teraz :)
Pytania jakie mi zadawała:
* w jakim stopniu znam angielski?
* skąd mam referencje?
* co będę robić po programie?
* na jakie studia planuje iść?
Po czym oznajmiła, że zaraz wyśle mi umowę na e-mail, którą muszę wydrukować w 2 egzemplarzach, wysłać im i zapłacić pierwszą ratę. Oni nam drugi wydruk odsyłają, żebyśmy i my mieli jako potwierdzenie. Teraz czekam, aż zatwierdzą to, że umowa została podpisana i wyślą mi wszystkie dokumenty: formularz medyczny i referencje.

Tak jak w moim pierwszym poście pisałam - mój ojciec jest alkoholikiem ( takim raz na miesiąc/ raz na dwa miesiące tak żeby przepieprzyć pieniądze). Aktualnie jest ten czas kiedy jest po swojej "balandze" i dochodzi do siebie. Więc powoli zaczęłam swoje przygotowania do powiedzenia mu ( a uwierzcie mi, nie chce dostać w pysk od razu, jak jeszcze nic nie wiadomo). Zdobyłam się na odwagę i z moich ust wyleciały słowa, że "ja swojej najbliższej wypłaty nie będę wydawać, a odłożę sobie na dłuższy wyjazd zaraz po maturze". Z jaką odpowiedzią się spotkałam ? "Mnie to gówno obchodzi"
Nie jest źle. Myślę, że nawet dobrze mi idzie

A tutaj macie mój ryjek
Ps. Noszę jeszcze okulary, bez których nic nie widzę...no dobra...widzę...jakieś zarysy. Ale czego można się spodziewać po wadzie -1,5